wtorek, 20 sierpnia 2019

Route Diaries 10

LEXI

3 maja 1986 r.
Hotel Ritz - Carlton
Orlando
- Razzle, myślałeś kiedyś o śmierci? - spytałam, wlepiając w perkusistę mętne spojrzenie.
Siedzieliśmy ujarani i zalani w trupa w hotelowym barze. Byliśmy sami, reszta zespołu poszła już do swoich pokoi.
- Coś ty - zaprzeczył Razzle - życie jest na prawdę spoko, po co myśleć o jego końcu? - wzruszył ramionami, pociągając łyk piwa.
Pokiwałam głową dając do zrozumienia, że go słucham, ale jestem zbyt zawiana by wymyślić równie inteligentną odpowiedź.
- A jakby nastąpił koniec świata, to kto by go twoim zdaniem przeżył? - zadałam kolejne pojebane pytanie.
Zawsze kiedy byłam pijana zbierało mi się na dziwne dyskusje i przemyślenia.
Chłopak zastanowił się chwilę.
- Ozzy Osbourne i karaluchy - odpowiedział, śmiejąc się.
Zarechotałam głośno.
- Może jeszcze Keith Richards i Lemmy - dodał po kolejnej chwili namysłu.
- Wiesz co, Razzle, lubię cię - oznajmiłam znienacka, przytulając się do niego - jesteś fajnym gościem, masz ochotę się bzykać? - rzuciłam luźną propozycję.
- Może lepiej zaprowadzę cię do Michael'a - zaproponował Razzle, wiedząc w jakim jestem stanie.
- Nie, ja chcę z tobą - jęknęłam, stając na chwiejących się nogach.
Boże, jaka ja byłam nawalona!
Razzle wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju.
- Pomóż mi - poprosiłam, mocując się z suwakiem od sukienki.
Pomógł mi zdjąć kieckę i przystąpiliśmy do dzieła.
- Zabierz mnie do nieba, Razzle - szepnęłam, zamykając oczy i wbijając nie zbyt mocno paznokcie w jego plecy.


LOTTI

3 maja 1986 r.
Stacja paliw Petrofina
- Kto jest głodny? - zapytał Trip, widząc, że jadący przed nami korowód aut z autobusem Mety na czele, zatrzymuje się na stacji benzynowej.
- Pójdę kupić coś do żarcia - Lorri sięgnęła do kieszeni czarnych dżinsów po hajs.
Wszyscy zaczęli wysiadać ze swoich pojazdów, żeby zatankować, skorzystać z toalety, uzupełnić zapasy alkoholu lub po rozprostować kości. Chłopaki z Metallicy również opuścili swój autokar.
Pochyliłam się, żeby przypadkiem mnie nie zauważyli i udałam, że szukam czegoś na podłodze.
- Eeee, Lotti, muszę iść do kibla - rzucił Trip, przyglądając się temu co robię z niemałym zdziwieniem - wychodzisz, czy popilnujesz auta?
- Idź śmiało, ja zostanę - odparłam, wyglądając ukradkiem przez szybę.
Chłopaki szli w stronę sklepiku. Kirk rozglądał się wkoło, jakby kogoś szukał, ale na szczęście mnie nie zauważył. Dopiero, gdy cała czwórka zniknęła za szklanymi drzwiami sklepu z przekąskami, odetchnęłam z ulgą, prostując się na siedzeniu.
Zachowywałam się jak kretynka unikając Kirka, ale nie umiałam spojrzeć mu w oczy po tym co zaszło. Czułam się jak zwykła dziwka, która przy pierwszej lepszej okazji wskoczyła do łóżka sławnemu muzykowi. Na samą myśl o tym, co zrobiłam żołądek skręcał mi się i podchodził do gardła.
- Patrz co mam - Lorri wsiadła do samochodu, przerywając moje rozmyślania i wyciągnęła z papierowej torby dwie duże flaszki Danielsa i zawiniętą w folię marihuanę - nawalimy się jak nie wiem co - zapewniła, skręcając jointa.
- Ja chyba spasuję - odparłam.
Po ostatnich wydarzeniach miałam serdecznie dosyć "nawalania się jak nie wiem co".
- Jak wolisz - westchnęła Lorri - jeśli zmienisz zdanie daj znać, zostawię trochę Jack'a dla ciebie - dodała z uśmiechem.
Poczekałyśmy aż wróci Trip i niebawem ruszyliśmy w dalszą drogę.


3 komentarze:

  1. A tak patrzę, najświeższy rozdział 10, to też sobie przeczytam.
    Ozzy Osbourne i karaluchy - *tutaj pasują te śmiejące się minki z facebooka* xD Bardzo głębokie przemyślenia dotyczące egzystencjalnych problemów to jest zdecydowanie to o czym powinni myśleć rockmani! Proszę bardzo jakie tu bystre odpowiedzi się pojawiły :D
    Lexi leci do nieba, a co tam u Lotti?

    No kurde, dlaczego ona się ukrywa? Co to da? No niewiarygodne! Kirk ewidentnie chce konfrontacji, a Lotti mu to utrudnia! Poza tym nie wiemy na pewno czy coś zaszło. A kac moralny jest. Czy aby słusznie? Może Kirk wszystko pamięta i jej opowie? A może on też w sumie nie wie czy coś się stało? O matko, jest i taka możliwość. Może on też nic nie pamięta. Lotti wyszła z pokoju zanim się obudził, więc może nawet nie jest świadom powagi sytuacji. No dobrze, ale dlaczego by się wtedy rozglądał?!

    Lady Stardust, dawaj nowy rozdział! Ja chcę już wiedzieć, bo usycham z niewiedzy na temat przyszłych losów bohaterów!

    Uwielbiam! <3
    Reverie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi bohaterowie wznieśli się na swoje intelektualne wyżyny XD
      A co do Lotti i Kirka to już nie długo wszystko się wyjaśni, obiecuję :)
      Nowy rozdział już się pisze XD tylko mi taki trochę sztuczny na razie wychodzi, ale dopracuję go i wstawię tak szybko jak się da:D
      Pozdrawiam <3
      Lady Stardust

      Usuń
  2. Ze mną tak jest, że na początku krytykuję wszystko, a potem zachwalam, warto ze mną wytrzymać.
    Niezmiernie podoba mi się ukazywanie różnicy między Lotti i Lexi. Jedna chce tylko wiecznej imprezy, a druga woli spokojniej, przemyśla swoje decyzje. Mam nadzieję, że jej tam nie zepsują w tym zespole.
    Ta burza mózgu po alkoholu i narkotykach - kocham. I plusik dla ciebie, bo dodaje to realności, o którą się tak czepiałam na początku.

    OdpowiedzUsuń